Miejsca kojarzone z brutalnością Assada stają się planami seriali telewizyjnych
Na dawnej, pilnie strzeżonej bazie lotniczej w Damaszku, niegdyś niedostępnej za rządów Baszara Assada, ekipa filmowa kręci dziś serial o ostatnich miesiącach obalonego przywódcy – widzianych oczami syryjskiej rodziny.
– Trudno uwierzyć, że tu kręcimy – mówi reżyser Mohamad Abdul Aziz z terenu bazy Mazzeh, która była również owianym złą sławą ośrodkiem zatrzymań prowadzonym przez wywiad sił powietrznych Assada, znanym z ogromnego okrucieństwa.
Obiekt na południowo-zachodnich obrzeżach stolicy „był kiedyś symbolem potęgi militarnej. Teraz kręcimy tu serial o upadku tej władzy” – dodaje.
Assad uciekł do Rosji, gdy ofensywa sił opozycyjnych zamknęła pierścień wokół Damaszku, zajmując miasto bez walki 8 grudnia ubiegłego roku, po blisko 14 latach wojny domowej i półwieczu rządów dynastii Assadów.
Scena kręcona w bazie Mazzeh przedstawia ucieczkę osoby z bliskiego otoczenia Assada i znajdzie się w serialu „Rodzina króla”, realizowanym w dawnych obiektach o najwyższym stopniu bezpieczeństwa, które zwykłym Syryjczykom kojarzyły się niegdyś tylko ze strachem.
Emisja serialu zaplanowana jest na luty, w czasie ramadanu – okresu największej oglądalności w świecie arabskim, kiedy stacje telewizyjne i platformy streamingowe rywalizują o uwagę widzów.
Od obalenia Assada do Syrii wróciły dziesiątki aktorów, reżyserów i innych twórców, którzy wcześniej byli w opozycji do jego rządów. Dało to lokalnej branży ogromny impuls, a kolejne produkcje wybierają na plany dawne obiekty wojskowe i siedziby służb bezpieczeństwa.
– To dziwne uczucie… Miejsca, z których kiedyś rządzono Syrią, zamieniły się w przestrzenie twórcze – mówi Abdul Aziz.
W innym punkcie Damaszku jego kamery i ekipa wypełniają dziś biura dawnego wydziału wywiadu wojskowego znanego jako Oddział Palestyński. To tam przesłuchiwano kiedyś zatrzymanych w tak brutalny sposób, że część z nich nie wychodziła stamtąd żywa.
– Oddział Palestyński był jednym z filarów aparatu bezpieczeństwa – samo wypowiedzenie jego nazwy budziło grozę – wspomina reżyser.
Na zewnątrz, wśród spalonych wraków samochodów, przy huku eksplozji i efektów specjalnych, ekipa odtwarza scenę „uwolnienia zatrzymanych po załamaniu się służb bezpieczeństwa” – tłumaczy Abdul Aziz.
Tysiące więźniów odzyskało wolność, gdy władze otworzyły bramy aresztów po upadku Assada. Zrozpaczeni Syryjczycy masowo ruszyli wtedy pod więzienia, szukając bliskich, którzy zniknęli w systemie penitencjarnym – los tysięcy z nich pozostaje nieznany.
Luksusowa rezydencja Assada, niegdyś jeden z najlepiej strzeżonych budynków w kraju, po jego ucieczce splądrowana przez ludzi, również stała się planem zdjęciowym.
Abdul Aziz opowiada, że nakręcił scenę bójki z udziałem ponad 150 osób i intensywną wymianą ognia przed rezydencją w ekskluzywnej dzielnicy Malki w Damaszku.
– Wcześniej byłoby to absolutnie niemożliwe – podkreśla.
Scenarzysta „Rodziny króla”, 35-letni Maan Sakbani, z ulgą, choć ostrożnie, mówi o końcu czasów całkowitej cenzury znanej z epoki Assada.
Nowe ministerstwo informacji nadal opiniuje scenariusze, ale – jak dodaje – uwagi cenzorów do „Rodziny króla” były „bardzo drobne”. Sakbani przyznaje, że nie jest pewien, jak długo potrwa obecny okres względnej swobody i czeka na reakcję władz na produkcje ramadanowe, gdy już trafią na ekrany.
Na luty planowane są bowiem także inne seriale inspirowane okresem rządów Assada, w tym „Wrodzy Syryjczycy”, opowiadający o życiu obywateli pod nieustannym nadzorem służb bezpieczeństwa.
Inna produkcja – „Wyjście do studni”, reżyserowana przez Mohammeda Lutfi i z udziałem znanych syryjskich aktorów – dotyczy krwawych buntów więziennych w słynnym zakładzie karnym Sajdnaja w 2008 roku.
Organizacja Amnesty International nazwała ten ośrodek „ludzką rzeźnią”.
– Ten scenariusz powstał ponad dwa lata temu, a zdjęcia chcieliśmy zacząć jeszcze przed upadkiem Assada – mówi Lutfi.
Kilku aktorów obawiało się jednak reakcji ówczesnych władz, a ekipa nie była w stanie znaleźć miejsca, gdzie można by bezpiecznie kręcić – realizacja w Syrii była praktycznie nierealna.
Teraz plan zakłada zdjęcia w samym więzieniu Sajdnaja.
– Nowe władze przyjęły projekt z aprobatą i zapewniły szerokie wsparcie logistyczne oraz ułatwienia przy pracy na terenie zakładu – wyjaśnia reżyser.
Dzięki temu, jak dodaje, będzie można „pokazać cierpienia więźniów i praktyki reżimu od środka – bezpośrednio w miejscu, gdzie się rozgrywały.”



