Premier Libanu: po zakończeniu misji UNIFIL potrzebne będą siły międzynarodowe
Liban będzie potrzebował jakiejś formy sił międzynarodowych po wycofaniu misji pokojowej ONZ UNIFIL, zaplanowanym na 2027 r. — powiedział w sobotę podczas wizyty w Paryżu premier Libanu Nawaf Salam.
Około 10 800 żołnierzy sił pokojowych ONZ utrzymuje strefę buforową między Izraelem a Libanem od marca 1978 r., jednak — zgodnie z rezolucją przyjętą w sierpniu ubiegłego roku pod presją USA i Izraela — misja ma rozpocząć wycofywanie 31 grudnia, a na opuszczenie Libanu będzie mieć rok.
„Zawsze będziemy potrzebowali międzynarodowej obecności na południu, najlepiej obecności ONZ, ze względu na bezstronność i neutralność, jaką zapewnić może tylko ONZ” — powiedział Salam dzień po spotkaniu z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem.
Dodał, że przyszła obecność międzynarodowa powinna łączyć obserwatorów i siły pokojowe, m.in. z powodu „historii wrogości” z Izraelem.
UNIFIL działa obecnie na południu Libanu we współpracy z armią libańską w ramach zawieszenia broni między Izraelem a wspieranym przez Iran szyickim ruchem Hezbollah, obowiązującego od listopada 2024 r.
Choć Izrael miał wycofać swoje siły z południowego Libanu, nadal utrzymuje je w pięciu obszarach uznawanych za strategiczne. Regularnie przeprowadza też naloty na terytorium Libanu na cele, które — jak twierdzi — są związane z Hezbollahem, oskarżając go o ponowne zbrojenie.
Pytany o zapowiadane rozbrojenie Hezbollahu, Salam powiedział, że druga faza tego procesu rozpoczęła się „dwa tygodnie temu”. Armia libańska informuje, że zakończyła już fazę pierwszą, która zakłada rozbrojenie Hezbollahu na południe od rzeki Litani.
Faza druga ma dotyczyć obszaru między rzekami Litani i Awali — dalej na północ — gdzie Hezbollah ma znaczące wpływy.
„Wyraźnie widzę, że faza 2 ma inne wymagania niż faza 1” — powiedział Salam, dodając, że retoryka Hezbollahu była „raczej ostra”. „Ale niech będzie jasne: nie wycofamy się” — podkreślił.



